Dziewczyna z Dalyan

16:36

Zabieram was na wycieczkę do najbardziej zielonego miejsca w Turcji, czyli do Dalyan.
Naszą podróż zaczęliśmy o godzinie szóstej rano, bez śniadania zapakowaliśmy się w autokar i wyruszyliśmy w drogę. Po półtoragodzinnej jeździe zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w celu wyprostowania kończyn, spożycia posiłku i skorzystania z WC, na to wszystko mieliśmy tylko 30 minut, które ledwo nam wystarczyło, bo kolejki po śniadanie były strasznie długie. Jak już wszyscy zapakowali się do autokaru mogliśmy ruszyć w dalszą półtoragodzinną jazdę. Z autokaru rozciągały się przepiękne widoki na góry, jezioro Koycegiz i ogromne plantacje granatów. 
Po długiej podróży wreszcie dotarliśmy na miejsce. Tam zostaliśmy podzieleni na dwie dwudziestopięcioosobowe grupy i przydzielono nas do naszych łodzi, którymi wyruszyliśmy na drugi brzeg rzeki do mini SPA. Na miejscu przyodzialiśmy nasze stroje kąpielowe i niepewnym krokiem ruszyliśmy w stronę basenu z szarym błotem, którym należało się porządnie wysmarować, a następnie wyjść na słońce aby się wysuszyć, bowiem błoto miało działanie odmładzające i wygładzające. Po całkowitym wysuszeniu przyszła pora na prysznic pod wężem strażackim a później kąpiel w basenie termalnym-siarkowym, którego woda sięgała 40 stopni Celsjusza i podobno miała działanie lecznicze (choroby skóry, reumatyzm itp) ale mojego bolącego kolana nie wyleczyła, jak bolało tak boli do tej pory. Smród jaki panował w tym basenie był nie do wytrzymania, czułam się jakbym kapała się w wodzie z tysiącami zgniłych jaj bleee.... Osoby o bardzo wrażliwych nozdrzach radze żeby tam nie wchodziły. 
Po godzinnym pobycie w błotnym spa przyszedł czas na zebranie swoich rzeczy i wyruszenie w dalszą podróż po rzece Dalyan.
Krajobrazy zachwycały swoim pięknem i tworzył niezwykła atmosferę, z jednej strony otaczały nas wysokie trawy, małe przystanie obrośnięte różowymi kwiatami a z drugiej strony ogromne góry porośnięte lasami piniowymi. Po pewnym czasie naszym oczom ukazały Grobowce Likijskie wykute wysoko w skałach  przez rzemieślniku w VI – IV wiek p.n.e. Dokładnie na przeciwko grobowców zatrzymaliśmy się na obiad w małej restauracji Caretta Caretta,W oczekiwaniu na główne danie, którym była przepyszna grilowana ryba, można było sięgnąć po drobne przekąski takie jak kuskus, sałatka z pomidorami czy świeża turecka pomarańcza, a potem wrócić do podziwiania widoków zza stołu. Po skończonym obiedzie wyruszyliśmy w dalsza podróż w kierunku Morza Śródziemnego. W czasie rejsu można było zakupić u kapitana różne pamiątki w kształcie żółwi, gotowanego kraba, różne napoje: piwo,wodę i to z czego słynie Dalyan czyli naturalny schłodzony sok z owocu granatu, idealny na upały jakie panują w Turcji a w dodatku najpyszniejszy jaki piłam w życiu i bez żadnych konserwantów i barwników.
 Płyniemy dalej, aż przekraczamy granicę strefy ekologicznej, gdzie mieszkają żółwie z gatunku Caretta Caretta, zatrzymujemy się na chwile na środku rzeki i czekamy aż zwabione przez rybaków z niebieskimi krabami na wędce żółwie do nas przypłyną. Dziesięć minut i wreszcie możemy dostrzec w oddali małą główkę wyławiająca się z wody. Po chwili żółw jest już koło naszej łodzi, jest ogromny, wyławia się na kilka sekund aby się wszystkim dookoła pokazać a następnie znika w wodach Dalyanu. 
Kapitan odpala silnik i ruszamy w stronę przepięknej plaży Iztuzu liczącej około 6 km długości, oblewanej z jednej strony ciepłymi wodami Morza Śródziemnego a z drugiej chłodnymi wodami rzeki Dalyan. Każdego roku, samice żółwi Caretta Caretta przybywają na plażę by złożyć jaja - są nawet specjalne oznaczenia na plaży, które chronią jaja przed uszkodzeniem przez turystów.
Ciepłe wody morza ,piękna piaszczysta plaża, ogromne fale i zapierające dech w piersiach widoki towarzyszą nam w czasie godzinnego odpoczynku. Nie mamy za wiele czasu wiec wskakujemy szybko do wody, nurkujemy w poszukiwaniu muszelek i rybek, których niestety nie udało mi się zobaczyć ze względu na dużą ilość ludzi w wodzie. Biorę aparat i robię kilka pamiątkowych fotek na plaży; pakuje torbę i wchodzę na pokład naszej łodzi, która zabiera nas z powrotem do przystani na której czekają nasze powrotne autokary do Bodrum. 
Żegnamy się z tym pięknym miejscem i wyruszamy w drogę powrotną.

























You Might Also Like

6 komentarze

  1. Tylko pozazdrościć :)
    http://kosme-teria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze chciałam pojechać do Turcji :) piękne zdjęcie i opis :)
    pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    asziaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tam pieknie <3
    Super zdjecia ;)

    zapraszam: gertrama.blogspot.com
    obserwujemy? Odp u mnie ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładny blog, super post a zwłaszcza ten posmysl na duze literki na początku :)

    Może wspólna obserwacja? Daj znać u mnie
    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma :)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuje za wszystkie komentarze :)
Jeżeli jesteś anonimowy proszę podpisz się swoim imieniem :)