Spełnione marzenie
18:34
,, Świat się zmienia,
Padają mury, otwierają się granice
Teatr też się zmienia
Niezmienne pozostają tylko marzenia…''
Padają mury, otwierają się granice
Teatr też się zmienia
Niezmienne pozostają tylko marzenia…''
W niedzielne popołudnie spełniło się moje marzenie z
dzieciństwa, jakim było obejrzenie na żywo musicalu ,,Metro” .
Moja miłość do ,,Metro” narodziła się na przełomie czwartej,
piątej klasy podstawówki, kiedy to mama kupiła Gazetę Wyborczą a w niej
znajdowała się płyta z piosenkami z musicalu. Szczerze, gdy pierwszy raz
zobaczyłam płytę skrzywiłam się i nie miałam najmniejszego zamiaru jej nigdy włączać.
Powód dla którego nie chciałam jej słuchać był jeden: czarna okładka. Jak dziesięcioletniej
dziewczynce może podobać się czarna okładka? No nie może! Ja od zawsze lubiłam
kolor różowy, niebieski, zielony. Czarny był dla mnie
po prostu brzydki, mimo tego, że okładka płyty posiadała kolorowy napis ,,Metro”,
wolałam ja odłożyć na półkę aby się kurzyła i nigdy po nią nie sięgać. Minęło
raptem kilka dni , ściągnęłam płytę z
półki i postanowiłam ją odtworzyć. Po przesłuchaniu
wszystkich piosenek, puściłam ją od nowa, potem znowu i znowu… Pamiętam zdziwienie
mamy, kiedy zobaczyła mnie tańcząca do tych piosenek, chyba myślała, ze płyta rzeczywiście
przeleży całą wieczność na półce pokryta kurzem.
Nie wyobrażałam sobie dnia bez tej muzyki, tak bardzo mnie wciągnęła
i wtedy właśnie wiedziałam, że chcę zobaczyć ten musical.
Ponad miesiąc temu oglądając na YouTube jakieś filmiki,
przez przypadek natknęłam się na jedną piosenkę z musicalu, odtworzyłam ją raz,
potem drugi, kolejny aż w końcu przesłuchałam cały soundtrack. Słuchając
piosenek, przeglądałam jakieś pierdoły w internecie i natknęłam się na konkurs
organizowany przez gazetę Życie Częstochowy i Powiatu, w którym do wygrania było dziesięć
podwójnych zaproszeń na Musical ,,Metro”, który miał się odbyć w moim mieście. Podekscytowana,
postanowiłam wziąć udział w konkursie, a przy okazji wciągnęłam do niego kilka
bliskich mi osób, na wypadek gdyby nie udało mi się wygrać.
Nadszedł dzień wyników i niestety nie wygrałam… ale za to
jeden podwójny bilet trafił do mojej mamy i takim o to sposobem 6 kwietnia o
godzinie 18:00 zasiadłyśmy z mama na wyznaczonych
miejscach w hali sportowej w Częstochowie i oczekiwałyśmy rozpoczęcia
spektaklu.
Wszystkie światła
wkoło pogasły i zaczęło się…,,Uwertura”. Łzy napłynęły mi do oczu, serce
zaczęło mocniej bić, czułam jak rozpiera mnie radość. Nie da się opisać słowami
tego spektaklu, to, że napisze ,że był niesamowity. cudowny, spektakularny itp
to za mało. Natasza Urbańska, która wcieliła się w rolę Anki wyglądała i
śpiewała cudownie. Wspaniały głos Jerzego Grzechnika, który zagrał Jana
przyprawiał mnie o dreszcze no i oczywiście bardzo dobra gra aktorska Janusza
Józefowicza w roli Filipa oraz reszty zespołu, który wykonał kawał dobrej
roboty.
Musical ,, Metro” ma już 23 lata i mam nadzieję, ze przez kolejne
23, albo nawet więcej będzie wystawiany, abym mogła go powtórnie zobaczyć przynajmniej z
10 razy.
Bardzo gorąco polecam ten spektakl. Jeżeli nie macie
możliwości zobaczenia go na żywo, to zapraszam do obejrzenia go na YouTube, co
prawda jest to ta pierwsza, stara wersja, ale jest naprawdę bardzo dobra. Występują
tam takie gwiazdy jak : Robert Janowski ( Jan) Katarzyna Groniec( Anka) Olaf
Lubaszenko (Filip) Edyta Górniak, Michał Milowicz i Bogusław Linda.
Zdjęcie,które udało mi się zrobić chwilę przed rozpoczęciem musicalu.
.jpg)
1 komentarze
Spełnianie marzeń to super rzecz, zwłaszcza, kiedy dążymy do nich od dawna :) Zapraszam w wolnej chwili do mnie, martiniqe.blogspot.com
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuje za wszystkie komentarze :)
Jeżeli jesteś anonimowy proszę podpisz się swoim imieniem :)